sobota, 13 lipca 2013

Żyj

Żyj
Tak aby każdy kolejny dzień był wyjątkowy 
Wypełniaj każdą chwilę tak aby potem wspominać ją z radością 
Czerp energię 
Ze słońca, kapiącego deszczu i uśmiechu innych. 
Szukaj w sobie siły, entuzjazmu i namiętności.
Żyj  najpiękniej 
Jak umiesz...

czwartek, 16 maja 2013

Dziękuje Ci życie

Moje zycie przecieka przez palce jak woda powili
 Jak kropla po kropli.
 Żyje swoimi chwilami, marzeniami wspomnieniami
 Ale żyje takze dniami i nocami
 Ciągnącymi się latami szybkimi sekundami zyje rokami.
 Ale żyje jak piasek w klepsydrze przesypuje się powoli każde ziarenko
 To dzień z mojego życia które przepływa jak sen
 Się marzenia i tak się nie spełniają chociaż są za darmo,
 Sny sie kończą jak zawsze 
Kawa uzależnia
 Czekolada tuczy
 Ale to nic ja i tak za to wszystko dziękuje Ci życie...

Miłość kochającej matki

Tego dnia przyjechałem do Zakopanego popatrzeć na nasze Polskie góry,
ale takze odpocząć.
Gdy szedłem nad Morskie Oko, zobaczyłem matkę z niepełnosprawnym synem.
Dla jego matki była to ciężka i męcząca droga.
Podszedłem zapytać czy może potrzebuje pomocy. Ona nabierając 
głęboki oddech  i odpowiedziała ze nie potrzeba.
Wtedy zapytałem czy mógłbym przyłączyć się do ich drogi nad Morskie
Oko. Ona bez wahania zgodziła się.
Szliśmy razem rozmawiali o różnych rzeczach. Ale od słowa do słowa w
końcu matka chłopca otworzyła się i powiedziała na co choruje jej 
syn. Był chory na zanik mięśni. Opowiadała że to ciężka droga z
chorobą, ale która matka nie poświęciłaby się dla swojego jedynego
dziecka. I gdy patrzy się jak on cierpi. Przyznała że nie wyobrażała
sobie życia bez niego to jej największe oczko w głowie boi się że gdy
jej zabraknie on sobie nie da rady.Wtedy do radziłem jej że jest wiele
domów pomocy, dla dzieci. Próbowałem jej dodać otuchy. 
Mówiłem jej również że powinna się dużo modlić, ponieważ modlitwa 
daje wiary w siebie. Syn poprosił mamę aby poszła mu kupić jakąś
ładną pamiątkę. Poprosiła mnie abym został z jej synem bez
zastanowienia zgodziłem się. Zapytałem kim chciałby zostać ?
On odpowiedział że sportowcem chociaż to nie możliwe. Widziałem ból w
jego oczach straszny ból. Powiedziałem aby się modlił za zdrowych,
ponieważ zdrowi modlą się za chorych takich jak Ty. Bardzo mi
podziękował za tą chwilę rozmowy.
Minęły 4 lata dostałem list. Otworzyłem kopertę... 
Zacząłem czytać list po kilku akapitach wiedziałem ze to matka chłopca
chorego na zanik mięśni. Napisała: Mój syn odszedł na drugi świat,
mam nadzieję że tam będzie mu lepiej nie będzie czuł cierpienia które
odczuł na ziemi. Wtedy poprosiłem aby aby pokazać mi zdjęcie z
chłopcem i matką. Wtedy ja odszedłem do wiecznego szczęścia. Amen

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Moje serce już dla mnie nie bije...

Została przewieziona do szpitala w ciężkim stanie.
Lekarze mówili że nie może tego przeżyć,
Potrzebowała jego wsparcia, w tej ciężkiej chwili dla niej .
Ale jego nie było.
W końcu się wybudziła po operacji wszystko poszło zgodnie z planem.
Ona cały czas czekała na niego.
Mijały tygodnie...
W końcu poszła do niego do domu,
Pukała ale nikt nie otwierał...
Drzwi były otwarte.
Weszła...
Wołała ale nikt się nie odzywał,
Zobaczyła kartkę papieru na stole.
Przeczytała...
Wybacz że nie mogłem być z Tobą w tych trudnych chwilach dla Ciebie.
 Wiem że mnie bardzo potrzebowałaś,
Chciałem Ci zrobić wielki prezent.
Moje serce już dla mnie nie bije, ale bije dla Ciebie.
Jestem szczęśliwy  że mogłem Ci dać,
I poświęcić swoje życie dla Ciebie.
Pamiętaj że zawsze będziesz dla mnie najważniejsza,
Chociaż już mnie nie ma na tym
Świecie...

Żyj

Żyj chwilami,
Swoimi marzeniami.
Ale także dniami i nocami,
Ciągnącymi się latami,
Krótkimi sekundami.
Żyj też rokami,
Bo każda chwila jest ważna dla Ciebie,
Ale  także dla osoby bliskiej Twojego serca...;*

wtorek, 9 kwietnia 2013

Będę Cię nosił w ramionach każdego ranka aż śmierć nas nie rozłączy

Kiedy wróciłem tamtego wieczoru do domu, moja żona przygotowywała kolację. Wziąłem ją za rękę, spojrzałem w oczy i powiedziałem: Mu­simy porozmawiać. Usiadła i po cichu zaczęła jeść posiłek. Po raz kolejny w oczy rzucił mi się ten ból w jej oczach. Nie potrafiłem wycedzić z siebie ani jednego słowa. Ale w końcu musiałem powiedzieć to, o czym tak długo myślałem. Chciałem rozwodu... W końcu to z siebie wyrzu­ciłem. Ku memu zdziwieniu nie rozpaczała, zamiast tego zapytała o powód. Starałem się zmienić temat. To ją zdenerwowało. Chlusnęła we mnie wodą ze szklanki i stwierdziła, że nie jestem mężczyzną. Tamtej nocy w ogóle już ze sobą nie rozmawialiśmy. Cały czas płakała. Wiedziałem, że chciała usłyszeć ode mnie co się stała z naszym małżeństwem. Ale nie chciałem dać jej prawdziwego powodu a nic innego mi do głowy nie przychodziło. Straciła mnie na rzecz Agnieszki. Już jej, po prostu, nie kochałem. Było mi jej żal, nic po za tym. W poczuciu winy, podpisałem wcześniej przygotowany pozew rozwodowy, oddając jej dom, nasz samochód i 30% w akcjach mojej firmy. Rzu­ciła tylko na to okiem i podarła dokument. Osoba, która poświęciła mi 10 lat życia, stała się nagle zupełnie obca. Żal mi było jej straconego cza­su, energii i poświęcenia, ale moja miłość do Jane była zbyt duża, no i kości zostały rzucone. W końcu jej płacz zmienił się w rozpacz, nabrał na sile, czego się spodziewałem. Prawdę mówiąc w tym momencie ulżyło mi. Pomysł rozwodu, który chodził za mną od tygodni, ciążył niczym kamień, w końcu zaczął wydawać się rozsądnym i prawidłowym rozwiązaniem. Utwierdziłem się w tym rozwiązaniu. Następnego dnia , wróciłem do domu bardzo późno, zobaczyłem ją piszącą coś przy stole. Nie chciało mi się przygotowywać sobie kolacji, więc udałem się prosto do łóżka. Sen zmógł mnie momentalnie, byłem tak wykończony niesamowitym dniem spędzonym z Jane. Kiedy się obudziłem, zobaczyłem ją nadal przy stole, piszącą. Prawdę mówiąc nie obchodziło mnie to, więc obróciłem się na drugi bok i usnąłem. Nad ranem przedstawiła mi swoje warunki rozwodowe: Nie chciała ode mnie niczego, ale potrzebowała miesiąca czasu, wtedy da mi rozwód. Poprosiła również, że podczas tego miesiąca oboje zrobimy wszystko, żeby żyć ze sobą jak normalniej się tylko da. Jej powód był prosty: Nasz syn miał egzaminy za miesiąc a ona nie chciała, żeby rozpad małżeństwa rodziców wpłynął na jego naukę i wyniki. To były warunki do zaakceptowania. Ale poprosiła o jeszcze coś. Poprosiła abym przypomniał sobie, jak przeniosłem ją przez próg sypialni w dniu naszego ślubu. Poprosiła, abym każdego dnia w ciągu tego ostatniego miesiąca naszego małżeństwa, niósł ją w ten sposób z naszej sypialni aż pod drzwi wejściowe. Pomyślałem, że jej odbiło. Ale chcąc doprowadzić do końca nasze małżeństwo i rozpocząć życie z Agnieszką, zgodziłem się. Opowiedziałem Agnieszce o warunkach rozwodowych mojej żony. Śmiała się i powiedziała, że to absurd. Powiedziała również, że bez względu na sztuczki, jakie wymyśli moja żona, w końcu będzie musiała się pogodzić z końcem jej małżeństwa. Moja żona i ja nie mieliśmy żadnego kontaktu cielesnego od bardzo dawna. Nawet zwykły dotyk był nam obcy. Więc kiedy, po raz pierwszy od dnia naszego ślubu, wziąłem ją w ramiona i przeniosłem z sypialni pod drzwi wejściowe, oboje czuliśmy się nieswojo i niezdarnie. Nasz syn wtórował całej sytuacji oklaskami. Patrzył na nas z uśmiechem i radością. Sprawiło mi to trochę bólu wewnątrz, wiedząc co się stanie za miesiąc. Trzymając ją tak w ramionach przeszedłem 10 metrów, zatrzymując się przed drzwiami wejściowymi. Ona spojrzała na mnie, zam­knęła oczy i wyszeptała, abym nie mówił ich synowi o rozwodzie. Kiwnąłem głową, czując wewnątrz jakiś dziwny ból. Postawiłem ją na nogi, po czym pozwoliłem odejść na autobus, którym jechała do pracy. Sam pojechałem do swojego biura. Drugiego dnia, poszło nam o wiele łatwiej. Wślizgnęła mi się na ręce, opierając się o klatkę piersiową. Zapach jej perfum momentalnie uderzył moje nozdrza. Zdałem sobie sprawę, że przez lata, wiele szczegółów umknęło mi , przestałem patrzeć na nią jak na kobietę. Zauważyłem, że nie była już tak młoda. Jej twarz otaczały zmarszczki, włosy u podstawy posiwiały. Nasze małżeństwo wyraźnie zaznaczyło swoje ślady na jej ciele. Przez moment, zacząłem się zastanawiać, co takiego jej zrobiłem. Czwartego dnia, kiedy ją unosiłem, poczułem przez chwilę ten błysk intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną, niczym przed laty. Pat­rzyłem na kobietę, która poświęciła mi 10 lat swojego życia. Szóstego dnia zacząłem coraz bardziej komfortowo czuć się, mając jej ciało blisko siebie. Jakby zatracona intymność zaczęła powracać z otchłani zapomnienia. Nie powiedziałem o tym Jane. Z każdym dniem, robiłem to z co­raz większą łatwością i swobodą. Być może była to jakaś forma ćwiczenia, przez co stawałem się silniejszy fizycznie. Pewnego ranka, zobaczyłem ją, jak wybiera co na siebie włożyć. Wybierała z pośród wielu sukienek, ale nie mogła się zdecydować. W pew­nym momencie westchnęła i powiedziała jakby do siebie: Wszystkie moje sukienki zrobiły się za duże. Zdałem sobie sprawę, że strasznie stra­ciła na wadze, dlatego z taką łatwością nosiłem ją każdego dnia. W końcu to do mnie dotarło. Nosiła w sobie tyle żalu, smutku i bólu. Jak­by podświadomie moja dłoń sięgnęła jej głowy. W tym momencie wszedł nasz syn i powiedział: Tato, czas abyś zaniósł mamę do wyjścia. Dla niego widok ojca niosącego jego mamę do drzwi wyjściowych stał się nieodłącznym rytuałem dnia. Moja żona przyciągnęła go do siebie i mocno przytuliła. Odwróciłem głowę, bojąc się że moje emocję puszczą i zmienię decyzję. Wziąłem ją w ramiona i zszedłem z nią te 10 metrów pod drzwi wyjściowe naszego domu. Czułem jak jej dłoń oplata moją szyję. Trzymałem ją w ramionach pewnie ale nie za mocno. Nagle poczułem jakby czas się cofnął o 10 lat. Ale jej wątła sylwetka mnie zasmuciła. Ostatniego dnia, kiedy trzymałem ją w ramionach, poczułem jak każdy krok stawiam z trudem. Nasz syn już dawno był w szkole. Trzymając ją tak w ramionach, spojrzałem na nią i powiedziałem, że zdziwiło mnie jak brak intymności pomiędzy ko­bietą a mężczyzną wpływa na ich związek. Pojechałem do biura... Wszystko działo się tak szybko. Wyskoczyłem z samochodu, nawet go nie za­mykając, nie chciałem dopuścić do siebie żadnych wątpliwości. Wszedłem na górę. Agnieszka otworzyła mi drzwi. Spojrzałem jej głęboko w oczy i jakby wiedziała, co za chwilę powiem. Powiedziałem jej, że jest mi bardzo przykro, ale nie chcę rozwodu. Spojrzała na mnie, niczym po­rażona. Dotknęła mnie, jakby sprawdzając czy nie mam temperatury. Wziąłem ją za dłoń i odsunąłem ją. Powtórzyłem, jak bardzo mi przykro i, że się nie rozwiodę. Dotarło do mnie, jak wiele poświęciła dla mnie żona, jak brak dotyku i intymności wpłynął na relację między nami i jak za­niedbałem nasze małżeństwo, kobietę, która była przy mnie przez 10 lat, dała mi na świat syna. I być może zrozumiałem to dopiero teraz nosząc ją przez ten miesiąc na rękach. Dlatego będę pracował nad sobą i naszym małżeństwem i zrobię wszystko co w moich siłach, aby no­sić ją do końca naszych dni, tak jak sobie przyrzekliśmy przed ołtarzem, w dniu naszego ślubu. Agnieszka jakby oprzytomniała i poczułem silny plask na swoim policzku. Zamknęła za mną drzwi i słyszałem jak płacze. Zszedłem na dół i odjechałem. Po drodze zatrzymałem się w kwiaciar­ni i zamówiłem bukiet kwiatów dla mojej żony. Sprzedawczyni zapytała mnie co ma widnieć na karteczce przy bukiecie? Uśmiechnąłem się i na­pisałem : „Będę Cię nosił w ramionach każdego ranka aż śmierć nas nie rozłączy”. Tego dnia wróciłem szybciej do domu, trzymając bukiet w dłoni. Byłem strasznie szczęśliwy, czułem uśmiech na mojej twarzy. Wszystko nab­rało zupełnie nowych, niesamowicie świeżych barw. Wbiegłem po schodach na górę. Leżała na łóżku. Nie ruszała się. Była martwa. Jak się okazało, moja żona chorowała na raka od wielu miesięcy. Walczyła z tą straszną chorobą, przegrywała, będąc w stadium termalnym. Byłem tak zajęty swoim życiem i Jane, że tego nie zauważyłem. Wiedziała, że jej czas się kończy, dlatego sprawiła mi swój ostatni dar. Chciała mi oszczędzić reakcji syna, jego poczucia winy względem mnie i naszych relacji w przyszłości. Wiedziała, że gdyby rozwód doszedł do skutku, nasz syn znienawidziłby mnie. Przynajmniej w oczach naszego syna, nadal byłem kochającym ojcem… do samego końca...



 ___________________ 





Najdrobniejsze szczegóły naszego życia, te detale, są tym co jest najważniejsze w związku. Nie chodzi o posiadłość w której mieszkacie, sa­mochody, domek letniskowy, konto w banku. One mogą jedynie stworzyć warunki w których żyjecie szczęśliwie, ale nie samo szczęście. Więc nigdy nie traćcie z zasięgu wzroku najprostszych gestów. Dotyku, intymności, wzajemności. To one wpływają na jakość waszej relacji.

niedziela, 24 marca 2013

Chwile

Są słowa, które trudno wypowiedzieć,
Są chwile,  o których jest ciężko zapomnieć,
Są noce, które przepłaczesz z byle powodu.
Są bajki w których wierzysz.
Ale nie ma takiej minuty.
W życiu która nie wróci...

Muzyka

Muzyka to mój taki mały hermetyczny świat.
Nie ma tam żadnych zmartwień,
Które się ma na co dzień.
Nie ma tam w ogóle nieszczęśliwej miłości.
Jest tam po prostu sama muzyka i Ja.
I nic więcej tylko muzyka...

wtorek, 12 marca 2013

Miłość

       Czym jest Miłość ?       
To przyjaciel, który cierpi jak się z nim pokłócisz,
   To przyjaciel, na którym bardzo Ci zależy,
To przyjaciel, który nigdy nie zawodzi,
który nigdy nie kłamie, obgaduje i wyśmiewa,
   To bardzo bliski przyjaciel któremu ufasz
i wiesz że nigdy Cię nie zawiedzie .


Bo miłość to coś więcej niż przyjaźń. 
Trzeba sobie na to zasłużyć... ;* 


piątek, 8 marca 2013

Życie

...Bo marzenia się nie spełniają,
Ale są za darmo.
Sny kończą się jak zawsze...
Kawa uzależnia człowieka,
Papierosy zabijają.
Czekolada tuczy.
A naiwność bierze górę nad podświadomości...

czwartek, 7 marca 2013

Powtarzać sobie

Każdego dnia powtarzam sobie,
 Że należy chwytać dzień,
Cieszyć się każdą chwilą,
Wykorzystać każdą minutę swojego szalonego życia.
A  mimo tego co czuje,
Wiem że tego w ogóle nie robię 

Krople deszczu

Gdy słonko zasłonią czarne chmury,
Na niebie robi się ciemno i ponuro,
Z nieba małymi kropelkami zaczyna  kropić deszcz.
Krople uderzają o liście roślin,
Ziemia zaczyna wchłaniać wodę.
Ludzie chowają się w domach przed deszczem,
Inni pod parasolami żeby nie przemoknąć.
Ale w deszczem możesz się cieszyć.
Możesz w nim tańczyć cieszyć się pełnią życia.
Twoje włosy, ubrania wszystko jest mokre, 
Ale Ciebie to nie obchodzi.
Bo umiesz się cieszyć nawet złą pogodą.

środa, 6 marca 2013

Zapach wiosny

Świat powoli wybudza się z zimowego snu,
Życie zaczyna nabierać kolorów, mieć sens.
Wszystko stopniowo zaczyna się zielenić do okoła.
Ptaki już zaczynają dawać powoli swój koncert, witając wiosnę. 
Kwiatki zaczynają powoli kiełkować,
Aż chce się żyć jak się wychodzi na pole i czujesz ten cudowny zapach.
I aż nabierasz sił by krzyknąć, wiosna wróciła, wiosna.
Słonko swoimi promieniami świeci nam po twarzy.
Twoje życie nabiera wiosennego klimatu.

Kolory róż

Róże czerwone, jest to miłość i namiętność,
Róże białe,idealne uczucie nie do opisania, pokora niewinności,
Żółte róże, jest to zazdrość drugiej połówki, ale też i przyjaźń   się po zazdrości pojawia,
Różowe róże ,jest to wdzięczność za trud, podziw u każdego człowieka,
Róże herbaciane/pomarańczowe, wielkie pożądanie, fascynacja drugiej osoby,
Róże niebieskie, wierność aż do końca życia i jeden dzień dłużej,
Róże fioletowe, miłość od pierwszego wejrzenia, duże oczarowanie drugą osobą.   

Najgorsze

Najgorsze uczucie ???
Gdy dowiadujesz sie że osoba która,
Była dla Ciebie na prawdę ważna,
Przez ten cały czas, który z nią spędziłaś.
Była wobec Ciebie nie uczciwa.

wtorek, 26 lutego 2013

Nieważne

Bo nieważne co się
w mym życiu złego i dobrego dzieje,
Wiem że człowiek,
Jest milion razy lepszy,
Gdy się po prostu śmieje.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Więcej wszystkiego więcej

Więcej snu aby móc mieć więcej go,
Więcej muzyki żeby znać tekst,
Więcej herbaty aby nie zaschło w gardle,
Więcej książek żeby być mądrzejszym,
Więcej zachodu słońca aby oglądać go z drugą połówką,
Więcej kreatywności aby mówić że po prostu jest zdolny tworzenia czegoś nowego,
Więcej długich spacerów aby droga się nie kończyła,
 Więcej śmiechu aby wprowadzić swoja ekipę w napad śmiechu
Więcej uścisków jeśli ktoś Cię to poprosi
Więcej snów w których marzysz o wszystkich co nie realne
Więcej zabawy aby móc po wspominać sobie co się robiło jak się młodym było
więcej miłości żeby każdy na świecie zrozumiał co to jest słowo miłość.

niedziela, 24 lutego 2013

Blondynka

 Asia moja kochana jest,
Bo zawsze na bloga napisze wiersz.
Jej urodę wszyscy znają,
I ją wprost uwielbiają.
Ona otwarta dziewczyna jest,
I o każdym napisze wiersz.
Każdy chce ją za przyjaciółkę mieć,
Ale ona nie wie czy tego chce.
Uwielbia niebieski,
Jak kolor morza.
Ale nie jest taka cicha woda,
Jest jak szum tego morza.
Wszyscy tą blondynkę małą znają.
I Asią kochającą i czułą nazywają:)*

sobota, 23 lutego 2013

Karolinka :*

Karolinka to fajna dziewczynka :*
Jej serce mocno bije,
I nigdy nie jest skamieniałe.
Bardzo lubi grać na swojej gitarze,
Lubi też śpiewać, jak to u niej bywa.
Swoje żarty też ma wspaniałe.
Ona rozmawiać może cały czas,
Bo lubi mieć z nimi mile spędzony z nami czas.
Kocha wszystko co ją otacza,
A z niej jest piękny szatan.
Lubi wszystko od stóp,
Po samą szyje.
I wtedy wie że żyje.
My ją  wszyscy uwielbiamy,
Że aż kochamy :***

Tylko ja

Tylko Ja mogę krzyknąć na moją przyjaciółkę,
Powiedzieć co mi się nie podoba,
Mogę się z nią bić, kłócić,
I walczyć z nią.
 A Ty spróbuj jej tknąć, 
Albo zrobić jej krzywdę,
Uwierz mi że zginiesz.:)

środa, 20 lutego 2013

Tajna broń

Nasze Dąbrówki zgrane są,
Bo mają swoją tajną broń.
Jest tu klub sportowy który,
zwie się Iskra.
Zawsze chodzi nam o wygraną,
Z przegraną się jakoś pozbieramy,
Ale smutne miny mamy.
Sztab szkoleniowy wspaniały mamy, 
Bo "tata" Piotrek jest zawsze,
Przed meczem zdenerwowany.
Jego "synowie" oddani mu są,
I do walki zawsze przygotowani są.
Kibice wierni na mecze przychodzą,
I wierzą w drużyny moc.
Dużo ćwiczymy by dojść do celu.
Dlatego drużynę zgraną mamy ,
I nadzieją i wiarą wszystkich pokonamy.
Jesteśmy z wami dniem i nocą,
O czym każdy dobrze wie.
Dlatego dużo piłkarzy do nas chce!!!
Myślę że dacie sobie bez problemu radę,
I każdą drużynę pokonacie. 
Ponieważ krew macie wszyscy po swoim kochanym "tacie":)

EnejoMania :P

Zespół Enej się nazywał,
Który w Olsztynie się rozwijał,
W 2002r. zaczął istnieć.
I już sądzie że jesteście na samym szczycie.
Błądzicie po Polsce swym samochodem,
Bez celu podążacie,
I moc koncertów gracie.
Fanom folkową muzykę gracie,
I na fankom na pytania odpowiadacie.
Nasza ojczyzna muzykę ukraińską pokochała.
I siedmiu muzykantów nikomu nie oddała.
W rmf fm "lili" nam codziennie puszczają,
I wszyscy ludzie już ją słuchają oraz kochają.
I tak sobie myślę drodzy przyjaciele,
Że uwielbiam zespół Enej,
I chyba już tego nie zmienię.:) 

Dawid i Małpeczka :)

 Ten chłopak Dawid na imię ma,
  w okolicach Tarnowa mieszka.
 bardzo go lubimy każdy to wie ,
 ktoś tam może zapomnieć sobie.
 może nie jest znowu mały
 ale na szwagra doskonały ;p
 Tam z Dawidem mieszka Aga,
 taka sobie miła (daga).
 w ogrodzie agi rosną kwiatki,
 kolorowe mają płatki.
 ten ogródek nie jest duży
 ale nad nim się nie chmurzy.
 oni dzieciństwo dobrze wspominają,
 wspólnie się bawili, bo razem
          MIESZKAJĄ.

Nasza SIÓDEMKA :*

Mam przyjaciół doskonałych,
mogę nazwać też Wspaniałych.
Bardzo lubimy razem przebywać
i często się spotykać.
 U  Madzi się spotykamy,
bo na wsi wszyscy mieszkamy.

Taka ciekawostka krótkiej historii tej,
że my bardzo lubimy się :*

wtorek, 19 lutego 2013

Przyjaźń na wieki

Nasza szkoła  jest wspaniała, 
Bo zawsze mamy tam nasze spotkania,
śniadania razem zjadamy,
I dobrze ze sobą mamy.
Później góralkami się objadamy,
A wieczorami dramaty,
Z przyjaciółkami opowiadamy.
Ola kochana jest,
Karolina dużo gada,
Ale to już nikomu nie przeszkadza.
Magda to na facebookowy skrzat,
Jest tam prawie każdego dnia.
Asia wspaniała dziewczyna jest,
O Kindze pisze wspaniały wiersz.
Zdjęć ze sobą dużo mamy,
I dlatego się kochamy.
Marzenia zawsze bujne mamy,
Ale czasami poważnie o nich gadamy.
Eneja uwielbiamy,
A za Biebierem nie przepadamy.
Sądzę że tak się kochamy,
Że wszystko razem przetrwamy.:)
 

Królowa zimy

Naszą  królową nart znamy,
I Justyną Kowalczyk nazywamy.
Z Kaśniny  Wielkiej  ona  pochodzi.
Narty na nogach od urodzenia ma.
Osiem godzin ciężko ćwiczy.
Pasji dużo miałaś,
Bo w koszykówkę i piłkę ręczną grałaś.
Rywalki momentami przy Tobie,
Rady nie dają. 
I mówią z polką nie wygrają.
I racje mają,
Na podium zawsze stoisz,
I nie ważne jakie miejsce masz.
Ale od ucha do ucha uśmiech piękny masz.
Życzymy więcej uśmiechu na Twojej twarzy,
Żebyś dalej na podium stawała.
I zawsze ze sobą uśmiech brała,
I kibicom go przekazywała.:) 

Enej

Enej to zespół mój ulubiony,
Jest taki słodki jak kucyk pony.
Piotrek i Paweł rodzeństwem są zgranym,
tak jakby zaczarowany.
Kubuś wymiata na swym puzonie,
Razem z Mirusiem szaleje na scenie
Długi na trąbce swej wymiata.
A Jaca na różnych gitarach gra,
I Mirkowi pomaga.
Grzesiek cichym saksofonistą jest,
I każdy w zespole coś o nim wie.
Wszyscy chłopacy się bardzo lubią,
I dlatego koncertują.:)

Przyjaciółka

Tobie wszystko powiem,
I wiem że nikomu nie powiesz.
Wiem że moją przyjaciółką jesteś,
I już na zawsze tak będzie.
Jesteś moim aniołem stróżem,
Który przy mnie czuwa dniem i nocą.
Zawsze mnie pocieszasz,
I dobrze doradzisz.
Chodź między nami różnie bywa,
To i tak się nazywa przyjaźń.
Dziękuję za to że przy mnie jesteś,
I wiem że to życie z Tobą  jest piękniejsze.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Nikomu nie należy sie to dziś

Przyjaźń to najwspanialsza rzecz na świecie 
Której nie możesz zmarnować.
Nie jest jak balon który pęknie, 
A Ty  go wyrzucisz i kupisz sobie następnego.
To jest coś cenniejszego,
Jak dar od Boga 
Który musisz szanować.
Jest to szanowanie przyjaciółki 
W różnych chwilach jakie ma.
A Ty...a Ty,
Co zrobiłaś wszystko straciłaś:
Mnie moje zaufanie, moją przyjaźń,
Moją każdą cząsteczkę która we mnie jest.
Może mnie nie zrozumiesz.
Ale pamiętaj  dla Ciebie wszystko zrobię.
Choć nie mam do Ciebie zaufania jak kiedyś,
Wskoczę za Tobą w ognień zapamiętaj to sobie.
Ale nigdy już nie będę przy Tobie sobą.
Żegnaj przyjaźnio która nawet nie zakwitła a już uschła... 

Małpa

Agnieszka fajna jest,
Ale czasem czubi się.
Lubi jeść banany 
I małpą ją nazywamy.
Przydomek także Wojtas ma 
Od najmłodszych lat.
Swojego Janicka ze śląska ma,
I jeździ z nim tu i tam. 
Małpiszon lubi zespół weekend,
I mówi ze są już na samym szczycie.
A morał tego wiersza 
Wszyscy znamy,
Że Wojtaskę uwielbiamy!!!

Karolina

Na imię Karolina
Ta dziewczyna miała,
A Kózka nazwiskiem się posługiwała,
Nie daleko Radłowa się wychowywała,
Tu na świat przyszła,
Tu się edukowała.
Wielodzietna rodzina wręcz w ubóstwie żyła,
W polu  pracowała,
Dużo się modliła.
Rozmodlenie i dobroć,
Tej rodziny znano,
Ich skromniutki domek kościółkiem nazwano.
Była dobra i piękna,
I ludzi tak kochała,
Przyszła wojna okrutna, zła
I życie jej zabrała
Kochała życie jak inni,
Kochała także kwiaty 
A zabili bezbronną dziewczynę,
Rosyjscy sołdaty.
Żywą i autentyczną wiarę wyznawała,
W obronie czystości życie swe oddała.
Nasz Ojciec Święty za to w darze,
Czystość jej wyniósł aż na ołtarze.
Jan Paweł II rodak nasz,
On nam pokazał Twą Boską twarz,
Która się tak gorliwie modliła i blisko,
Boga zawsze była.
Na pogrzeb ludzi przybyło wiele,
Że aż sie nie mieścili w Zabawie w kościele.
Przybywali różni,
Nie wszyscy ją znali.
Jej serce przebite bagnetem, 
W grobie pochowali.
Ile w sobie dobroci Karolina miała,
Że nad ciałem złożonym w grobie,
Lilia wyrastała.
I jak sobie myślę,
Siostro droga bracie,
Czy Wy do świętości swym życiem zdążacie